Lojalność wobec rodu. Miłość i ograniczenie?
Lojalność wobec rodu nie zawsze jest miłością. Czasem jest blokadą.
Wielu z nas niesie w sobie ukryte przekonanie, że „jeśli będę szczęśliwa/y, wolna/y, spełniona/y, zdrowa/y – zdradzę swoją rodzinę”.
- Bo w moim rodzie kobiety cierpiały,
- bo w moim rodzie mężczyźni walczyli i przegrywali,
- bo nikt nie był bogaty,
- bo każda kobieta cierpiała na otyłość,
- bo każdy mąż zdradzał,
- bo nikt nie odchodził od schematu.
I choć nie wypowiadamy tego na głos – żyjemy tak, jakbyśmy chcieli zostać wierni temu bólowi.
To, co nazywamy „lojalnością”, bywa nieświadomym uwiązaniem.
Zatrzymujemy się przed sukcesem, miłością, zmianą – nie dlatego, że nie jesteśmy gotowi…
ale dlatego, że boimy się wyjść poza lojalność wobec historii pełnej cierpienia i wobec samego cierpienia. W duszy powtarzamy:
🕊️ „Nie jestem lepsza niż oni”
🕊️ „Nie mogę mieć więcej niż oni.”
🕊️ „Nie mogę być wolna, skoro oni nie byli.”
🕊️ „Jeśli ja się uzdrowię, zostawię ich za sobą.”
I chociaż jest to prawda, to wychodząc z tych schematów wcale nie zdradzasz swojego rodu. Nie raz twoi przodkowie/przodkinie długo czekali by ktoś, byś TY wybrał/wybrała wolność.
Ty ich uwalniasz.
Ty jesteś ogniwem, które mówi: „To się na mnie kończy.”
Twoja odwaga nie odcina – ona oczyszcza i oświetla drogę tym, którzy byli przed Tobą.
I tym, którzy przyjdą po Tobie.
________________________________________
💬 Może to czas, by zadać sobie pytanie:
Czy to, w czym trwam, to moja wierność… czy mój lęk?
Bo miłość do rodu nie polega na powtarzaniu jego ran.
Tylko na uzdrowieniu ich — przez decyzję, by żyć inaczej.
„Mogę inaczej mamo„, „Mogę inaczej tato„. „Babciu, dziadku na mnie się kończy„.
W tym jest bardzo, bardzo dużo Miłości.
I Odwagi.
Ubuntu!



